O prawach podatników i równouprawnieniu…

 

Jak ocenia Pani zmiany prawne istotne dla po­datników i przedsiębiorców wprowadzane w ostatnim czasie?

Europejskie oceniam bardzo dobrze, polskie znacznie gorzej. Unia Europejska cały czas pracuje nas zmia­nami mającymi zmniejszyć obciążenia dla przedsię­biorców. Na ostatniej sesji plenarnej Parlamentu, w marcu 2010, przyjęliśmy zmiany w unijnych przepisach sprawozdawczości rachunkowej, które umożliwiają państwom członkowskim wprowadze­nie ułatwień w tym zakresie. Małe przedsiębiorstwa będą mogły uzyskać zwolnienie z niektórych wymo­gów sprawozdawczości rachunkowej. Przyjęta pro­pozycja dyrektywy pozwoli na uproszczenie przepisów, zwiększenie środków pozostających w dyspozycji ma­łych firm, a tym samym ich konkurencyjności. Chodzi o naprawdę duże pieniądze. Przeciętny koszt ponoszony przez przedsiębiorstwo związany z koniecznością spełnienia dotychczasowych wymogów dyrektyw dotyczących sprawozdawczości rachunkowej to 1 558 euro. Sam koszt obsługi admi­nistracyjnej to kolejne 1 169 euro. Gdyby wszystkie państwa członkowskie zwolniły małe firmy z obec­nych wymogów i nie nałożyły żadnych dodatkowych zobowiązań, w kieszeniach przedsiębiorców zosta­łoby łącznie 6,3 miliarda euro. Od stycznia 2010 r. weszła także w życie dyrekty­wa usługowa. Nowe prawo ma zlikwidować bariery w swobodnym przepływie usług między państwami członkowskimi Unii poprzez m.in. ułatwienie firmom świadczenia usług i zakładania przedstawicielstw wła­snej firmy poza granicami kraju macierzystego. Usłu­godawca nie będzie już musiał uzyskiwać koncesji, li­cencji czy innego rodzaju zezwoleń. Dyrektywa nie zezwala też krajom członkowskim na powoływanie się na przepisy prawa karnego w celu ograniczenia świad­czenia usług. Za każdym razem, gdy kraje będą chcia­ły zastosować ograniczenia (np. ze względu na porzą­dek i bezpieczeństwo publiczne czy ochronę zdrowia i środowiska), będą musiały zgłosić to wraz z uzasad­nieniem Komisji Europejskiej. W Polsce jest znacznie gorzej. Komisja posła Palikota „Przyjazne Państwo” okazała się niewypałem. Projek­ty ustaw pisali lobbyści, reprezentujący interesy swoich mocodawców. W wyniku restrykcyjnych przepisów wewnętrznych, środki unijne wykorzystujemy w nie­wielkim stopniu. Najbardziej korzysta z nich Kościół katolicki, który okazuje się najsprawniejszym przed­siębiorcą.

 

 

Pod jakimi względami zachodzi nierówność płci w Polsce i Unii Europejskiej?

Kobiety są dyskryminowane nie tylko ze wzglę­du na płeć, ale także bardziej niż mężczyźni z uwa­gi na wiek, pochodzenie rasowe i etniczne. Dyskry­minacja ma charakter ekonomiczny, społeczny i poli­tyczny. Kobiety zarabiają średnio o 20-25 proc. mniej niż mężczyźni, a nawet na takim samym stanowisku mają zazwyczaj niższe pobory. W konsekwencji otrzy­mują też niższe emerytury. Częściej dotyka je bezro­bocie. Trudniej im łączyć karierę zawodową z macie­rzyństwem. Są ofiarami przemocy fizycznej, psychicz­nej i seksualnej. Więcej kobiet umiera rocznie w wyni­ku pobicia niż na choroby nowotworowe. W Polsce, w większym stopniu niż w Europie, zako­rzenione są uprzedzenia i stereotypy dotyczące tra­dycyjnego podziału ról i domowych obowiązków ko­biet i mężczyzn. Przyczyniają się one do dyskry­minacji kobiet na rynku pracy i w polityce. Ponadto w Polsce w wyniku wymuszonego przez Kościół usta­wodawstwa (m.in. ustawa antyaborcyjna) łamane są reprodukcyjne i seksualne prawa kobiet.

 

 

Jak ocenia Pani równouprawnienie kobiet i męż­czyzn w Polsce na tle innych krajów świata?

Jak wynika z opublikowanego marcu 2010 roku son­dażu Eurobarometru, 62 proc. Europejczyków uwa­ża, że w ich krajach nie ma równości płci. Taką odpowiedź podaje zaledwie 43 proc. Polaków. Poczu­cie braku równość płci jest u nas mniej powszech­ne niż w całej Unii. Polsce daleko do krajów, w któ­rych równouprawnienie jest standardem, jak Szwe­cja, Norwegia czy Dania. W Europejskim Try­bunale Sprawiedliwości toczy się przeciw Pol­sce sprawa dotyczącej nie wprowadzenia przepi­sów z 2004 r. o równym traktowaniu kobiet i męż­czyzn, które zakazują bezpośredniej i pośredniej dyskryminacji ze względu na płeć oraz molestowa­nia seksualnego. Dyskryminowanie kobiet jest ro­dzajem niepełnosprawności intelektualnej. Głów­nym objawem tej specyficznej choroby są trudno­ści w rozumieniu najprostszych rzeczy związanych z prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi kobiet. W Polsce kobiety postrzegane są głównie jako mat­ki, a ich życie seksualne sprowadzane jest do funkcji rozrodczej.

 

 

Jakie działania na rzecz parytetu płci Pani podej­muje?

Pierwszym krokiem do walki z dyskryminacją płci w życiu publicznym jest uświadomienie społeczeń­stwu, że ona istnieje. Deficyt kobiet najbardziej jest widoczny jest w takich sferach, jak polityka, nauka i badania naukowe, administracja publiczna. W par­lamentach państw Unii Europejskiej kobiety stanowią 25 proc. posłów. U nas jest jeszcze gorzej. Jedynie 20 proc. składu Sejmu i 12 proc. Senatu stanowią kobiety.

Popieram parytety, jako skuteczny mechanizm wy­równywania szans kobiet, które chcą uczestniczyć w życiu publicznym. Jestem prawie unikatowym symbolem kobiecej solidarności. Jako pracodawca za­trudniam połowę kobiet, a ramach polityki afirmują­cej dyskryminowaną płeć, płacę im nieco więcej niż mężczyznom.

 

 

Jakie polskie stereotypy są dla Pani szczególnie rażące?

Za najbardziej krzywdzący uważam utwierdzany przez Kościół katolicki stereotyp matki Polki, jako cierpiącej i poświęcającej się dla Sprawy strażniczki domowego ogniska. Tradycyjny podział ról w rodzi­nie, kobieta matkująca nie tylko dzieciom, ale i mężo­wi, spędzająca cały czas w kuchni – to niesprawiedli­wy dla Polek schemat, który wtłacza się w nasze umy­sły od dziecka. Najwyższy czas z tym skończyć. Trze­ba promować prawdziwe partnerstwo, znaleźć satys­fakcjonujący kompromis między karierą zawodową i życiem rodzinnym, a przede wszystkim nauczyć ko­biety żyć własnym życiem. To wcale nie egoizm. Ko­bieta musi przestać jedynie usługiwać na bankiecie ży­cia mężczyzny.

Walczę z wszystkimi stereotypami dotyczącymi ko­biet. Nam poprzeczka stawiana jest znaczniej wy­żej niż mężczyznom. Mężczyzną wystarczy być, aby coś w życiu osiągnąć. Kobieta musi być najlepsza. W dodatku mamy być piękne, zgrabne, zadbane, miłe, uśmiechnięte i wiecznie młode. U mężczyzn nie razi nadwaga czy piwny brzuch. Wciąż pokutuje sta­re powiedzenie: niechby kulawy, o jednym oku, byle w tym roku.

Kolejny stereotyp – Polak katolik – w powszechnym odczuciu brzmi dobrze, bo kojarzy się z wartościami. Jednak, gdy Anglosasi mówią: „Polak katolik”, mają na myśli klerykała, zapatrzonego w dogmaty wiary i niezdolnego do samodzielnego myślenia. A przecież tak nie chcemy być kojarzeni.

Copyright © 2010 Forum Doradców Podatkowych   •   Wszelkie prawa zastrzeżone
designed by wyzga.com

Polecamy: Biuro rachunkowe Kraków   •   Księgowość online   •   Doradztwo podatkowe Kraków